Obiekt dostępny dla niepełnosprawnych ruchowo Dostępny dla niepełnosprawnych wzrokowo Przewijak Kawiarnia fullscreen-icon fullscreen-close-icon Dostępny dla niepełnosprawnych słuchowo eye facebook facebookflickr flickr googleplus googleplusinstagraminstagram pinterest pinterest searchsearchtwitter twitterwifi Zakaz fotografowania youtube youtube wheelchair Listgridheart kir Alert Alert Alert Calendar Calendar Calendar Obracanie
Młodość Czapskiego

Młodość Czapskiego

Stańków, 1903 r. Od lewej: Elżbieta, Fabianna, Stanisław i Józef Czapski.
Powiększenie tekstu PRINT

Młodość Czapskiego


Dzieciństwo jest też czasem pierwszych doświadczeń związanych z kwestiami tożsamości i narodowości. Matka z domu Thun und Hohenstein, a więc z austriacko-czeskiej arystokracji, mająca wśród najbliższych krewnych wybitnych polityków i dyplomatów, wyszedłszy za Polaka, staje się gorliwą patriotką polską, jednak nie wyrzeka się swoich korzeni. Dzieci śpiewają z nią Jeszcze Polska nie zginęła i Kde domov můj. Paradoksalnie, jej przybrana polskość jest gorętsza niż jej męża, Jerzego Czapskiego, obracającego się towarzysko i rodzinnie wśród lojalistycznych ziemian polskich i w kosmopolitycznych kręgach bałtyckiej szlachty, tradycyjnie pozostającej w służbie carskiej, funkcjonującej na skrzyżowaniu kultury niemieckiej, francuskiej i rosyjskiej. Młody Józef Czapski zapamiętał, że guwernantki, Niemka i Francuzka, toczyły nad głowami dzieci namiętne spory o Alzację i Lotaryngię. Wokoło zaś lud białoruski, którego językowa i wyznaniowa odmienność nie uchodziła uwadze bystrych dzieci. Doświadczenia pogranicza kulturowego były fundamentem przyszłych opcji Józia i ostatecznie jego żarliwej polskości.

[2] Na przełomie dzieciństwa i młodości towarzyszył jednakże Czapskiemu pewien kompleks wobec Rosji i jej kultury. Ciotka, Zofia Cziczerin, siostra późniejszego sowieckiego komisarza spraw zagranicznych, czytała młodym Czapskim Turgieniewa i Tołstoja. I to właśnie Tołstoj stał się przewodnikiem Czapskiego na następną dekadę – jako pisarz, ale przede wszystkim jako moralista, ideolog, jako etyczny i społeczny radykał. Naczelne hasło Tołstoja o niesprzeciwianiu się złu przemocą stało się przewodnią gwiazdą światopoglądu młodego Czapskiego. Antymistrzem, który jednak odegrał ważną rolę, był dla Czapskiego prywatny nauczyciel braci Józia i Stasia, pan Iwanowski, pod którego opieką znajdowali się w Petersburgu. Iwanowski, który walczył ze starszymi siostrami o rząd dusz nad braćmi, oplótł chłopców siecią emocjonalnego szantażu. Ów „miękki terror” przyczynił się jednak do pewnego cennego uświadomienia. Którejś nocy Staś, z którym Józio dzielił pokój, oświadczył, że oni obaj nie kochają pana Iwanowskiego. „Ja z najwyższym strachem powiedziałem – wspomina Czapski – «Nie, to jest niemożliwe, my go na pewno bardzo kochamy». Dzisiaj myślę o tej przymusowej miłości do Stalina, że jest szaleństwem takim rzeczom się poddać. A przecież, jak miałem jedenaście lat, to miałem podobne przeżycia, muszę rozumieć tamtych ludzi”[6]. Gdzieś z tego upokarzającego doświadczenia wywodzi się suwerenność moralna i niezależność artystyczna Czapskiego: obie wymagają cywilnej odwagi.

W 1917 roku ojciec umieszcza Józia w Korpusie Paziów na kursach oficerskich, chcąc jak najbardziej opóźnić powołanie go do wojska i na front. Czapski mieszka wówczas u wuja, barona Aleksandra Meyendorffa, posła do Dumy, liberała, polityka o rozległych europejskich horyzontach i równie rozległych kontaktach. Wuj Meyendorff wprowadził w życie intelektualne Czapskiego kontrapunkt dla tołstojowskiego radykalizmu. To czas rozbudzenia umysłowego,  bogactwa nowych lektur,  poszukiwania przewodników. To wtedy młodzi Czapscy, Józef i Marynia, jadą do Mariana Zdziechowskiego rozmawiać z nim o Tołstoju i o Rosji, pasjonują się lekturami Żeromskiego i Korczaka. Najważniejszym doświadczeniem z tego okresu było wszakże pewne spotkanie w Petersburgu, w domu kolegi Zakomelskiego, którego ojciec był członkiem Rady Państwa. Któregoś lipcowego dnia 1917 roku Józio spotkał tam księcia Lwowa, premiera Rządu Tymczasowego, sposobiącego się, by przekazać władzę Aleksandrowi Kiereńskiemu. Dowiedziawszy się, że Czapski jest bliskim krewnym barona Meyendorffa, Lwow powiedział mu: Meyendorff „nie rozumie duszy rosyjskiej. Twierdzi, że jedyną siłą, która się organizuje w Rosji, jest partia komunistyczna. […] Zaręczam panu, że nigdy nie będą mieli możliwości dojść do władzy. […] Przeszliśmy przez grzbiet rewolucji i schodzimy ku cichemu, pokojowemu trudowi rosyjskiego chłopa”[7]. Innym razem wuj Meyendorff opowiadał Józiowi, jak będąc jeszcze przed rewolucją lutową u cara Mikołaja, przestrzegał go przed wybuchem społecznym. Na to car, wskazując dużą skrzynię z korespondencją stojąca w gabinecie, stwierdził, że tu oto ma wyrazy prawdziwych uczuć ludu, wśród których niepodzielnie panuje miłość do Rosji i jej monarchy. Czapski, mimo zauroczenia Tołstojem, widział, że Rosja się rozpada. W świetle nadchodzących wydarzeń te złudzenia przedstawicieli elity głęboko zakarbowały się w jego pamięci, uwrażliwiając go na rzeczywistość, wbrew złudnym marzeniom.
Kontynuując przeglądanie tej strony, akceptujesz pliki cookies. Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się w naszej Polityce prywatności
Akceptuję