Obiekt dostępny dla niepełnosprawnych ruchowo Dostępny dla niepełnosprawnych wzrokowo Przewijak Kawiarnia fullscreen-icon fullscreen-close-icon Dostępny dla niepełnosprawnych słuchowo eye facebook facebookflickr flickr googleplus googleplusinstagraminstagram pinterest pinterest searchsearchtwitter twitterwifi Zakaz fotografowania youtube youtube wheelchair Listgridheart kir Alert Alert Alert Calendar Calendar Calendar Obracanie
Młodość Czapskiego

Młodość Czapskiego

Stańków, 1903 r. Od lewej: Elżbieta, Fabianna, Stanisław i Józef Czapski.
Powiększenie tekstu PRINT

Młodość Czapskiego


[3] Jest jesień roku 1917. Jeszcze przed październikowym przewrotem, ale Rosja i jej rozbita armia się sypią. Czapski, świeżo upieczony porucznik, wraz z polskimi kolegami wypromowanymi w Korpusie Paziów wędruje do powstającego I Korpusu gen. Dowbora. Melduje się u dowódcy, Wacława Podhorskiego, i deklaruje mu swoje pacyfistyczne przekonania mówiąc, że do wojska przyszedł z tchórzostwa – bo wszyscy idą. Paradoksalnie widać w tym geście odrobioną lekcję z odwagi cywilnej. W tym formującym się, niezmiernie patriotycznym wojsku głosi swój pacyfizm, dyskutuje nocami z Bronisławem Romerem, ideałem oficera i patrioty polskiego. Rychło pozyskuje współwyznawców w osobach braci Edwarda i Antoniego Marylskich. Wkrótce Czapski wraz z Marylskimi postanawiają wystąpić z wojska i oddać się szerzeniu pacyfizmu i religii ewangelicznej – chyba że zostaną rozstrzelani jako dezerterzy, z czym się poważnie liczą. Jednak dowódca traktuje ich na serio i zwalnia ze służby, ze słowami „ja też w młodości próbowałem nowe życie stworzyć”. Młodzi rycerze  duchowej rewolucji wraz z nawróconymi na tołstojowski pacyfizm siostrami Józefa, Karlą i Marynią, z początkiem 1918 roku decydują się jechać do zrewolucjonizowanego Petersburga, by tam, pod przywództwem „guru” Antoniego Marylskiego, ustanowić anarchokomunizm. Próba powiązania idei z działalnością społeczną nie powiodła się. Młodzi dorywczo pracują, Marylski praktykuje ascezę i „sposobi się do czynienia cudów”, Józio, trzymający się najbliżej ziemi, zajmuje się aprowizacją dla grupy. O atmosferze duchowej, zbliżonej do licznych wówczas w Rosji radykalnych ruchów religijnych, świadczy list Marylskiego do Róży, najmłodszej z rodzeństwa Czapskich: „[…] życie to miłość a głosem jej cierpienie, i gdy poczujesz, że dusza Twoja chciałaby zginąć, by innym z siebie ofiarę uczynić, to wiedz, że sięgasz już w nieskończoność. […] Gdy Cię życie unosi na swej fali i słyszysz powiew wiosny czy bijące z Tobą jednym dźwiękiem i tętnem jednym serce – memento mori. […] I zbledną Ci usta miłości ziemskiej spragnione i skurczy Ci się serce przepełnione szczęściem i szatan, co w miłość oblekł się by posiąść Cię i uśpić Cię na wieki – odejdzie – i Bogu pieśń zanucisz. […] Strącaj pył ziemski z duszy, bo w zwodniczej jego tęczy mieści się zdrada i odstępstwo…”[8] – i tak dalej, i dalej. Ostatecznie następuje załamanie zdrowotne i psychiczne Marylskiego – „naszego Rasputina”. Młodzi Czapscy stwierdzają, że plany „zbawienia świata i wszechchrześcijaństwa” są wyrazem pychy, że – nie wyrzekając się pacyfizmu – trzeba się najpierw dokształcić. Pomimo całej żarliwości właściwej Czapskiemu do końca życia, ta lekcja ekstremizmu uodporniła go wobec pokus sekciarskiego radykalizmu i gotowości bezkrytycznego podporządkowania jakiemukolwiek „prorokowi”.

[4] Wróciwszy do kraju, Józef dowiaduje się, że po rozbrojeniu Korpusu przez Niemców kilku kolegów próbowało się przekraść do Archangielska i zaginęło. W narastającym poczuciu wyobcowania wobec powszechnych nadziei i wysiłków niepodległościowych, cierpiąc wyrzuty sumienia w obliczu losów przyjaciół, a zarazem nie chcąc zdradzać swych pacyfistycznych idei, jesienią 1918 roku zgłasza się do swego byłego dowódcy, prosząc go o jakąś robotę, jakkolwiek byłaby niebezpieczną – byle bez broni w ręku. Otrzymuje wówczas straceńczą misję powrotu do Rosji, by odszukać zaginionych towarzyszy pułkowych. Przez trzy miesiące spędzone w Petersburgu, kontaktując się z podejrzanymi adwokatami, podwójnymi agentami, a wreszcie docierając do najwyższych władz sowieckich w postaci Stasowej, zbiera informacje. Ostatecznie dowiaduje się o czasie i miejscu śmierci kolegów. Zarazem natrafia na Dymitra Mereżkowskiego i Zinaidę Gippius, zwierza im się ze swoich pacyfistycznych rozterek i otrzymuje radę w postaci pięknej przypowieści z morałem, wedle której nawet jeśli walka i zabijanie jest grzechem, trzeba niekiedy ten grzech wziąć na siebie, żeby pomóc innym. To spotkanie wyznacza kolejny przełom w życiu Czapskiego. Przełom moralny oraz intelektualny, bo Mereżkowscy odkrywają przed nim Dostojewskiego, Rozanowa, Nietzschego, Fiłosofowa.
Kontynuując przeglądanie tej strony, akceptujesz pliki cookies. Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się w naszej Polityce prywatności
Akceptuję