Obiekt dostępny dla niepełnosprawnych ruchowo Dostępny dla niepełnosprawnych wzrokowo Przewijak Kawiarnia fullscreen-icon fullscreen-close-icon Dostępny dla niepełnosprawnych słuchowo eye facebook facebookflickr flickr googleplus googleplusinstagraminstagram pinterest pinterest searchsearchtwitter twitterwifi Zakaz fotografowania youtube youtube wheelchair Listgridheart kir Alert Alert Alert Calendar Calendar Calendar Obracanie
Obrazy

Obrazy

Józef Czapski, fragment obrazu "Młody mężczyzna na czerwonym tle, 1980 r.
Powiększenie tekstu PRINT

Obrazy

Józef Czapski studiował na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wraz z kolegami m.in. Janem Cybisem, Hanną Rudzką-Cybis, Zygmuntem Waliszewskim, Tadeuszem Piotrem Potworowskim i Arturem Nacht-Samborskim, założył Komitet Paryski (KP) - ugrupowanie, którego twórczość przez pół wieku oddziaływała na sztukę polskich malarzy. W 1924 roku kapiści wyjechali do Paryża na studia malarskie. Czapski przebywał tam z przerwami do 1930 roku, studiując pod kierunkiem Józefa Pankiewicza. Po powrocie do kraju intensywnie malował, brał udział w wystawach i pisał na temat sztuki. W 1930 roku współtworzył Instytut Propagandy Sztuki.

Józef Czapski, sierpień 1958 r.Tak Józef Czapski pisał o swoich malarskich doświadczeniach w 1943 r.:

...Wieloletnia praca malarska rozwinęła we mnie w ostatnich latach przed wojną bardzo żywy i właściwie stały stosunek do natury. Niezależnie od malowniczości, najprościej reagowałem na światło, na drzewa, chmury czy mury. Ale od września (1939 r.) przez szereg tygodni miałem wrażenie zupełnego zerwania kontaktu z naturą, odcięcia od natury. Najpiękniejszy zachód słońca, najdziwniejszy widok, wszystko było mi całkowicie obce. Dlatego tak bardzo ostro utkwił mi w pamięci pierwszy przeżyty na nowo pejzaż. Był już koniec listopada, o wschodzie słońca za czerwonymi murami naszego budynku nagle 'wybuchnęło' bengalskie niebo pełne różowych, błyskających, jakby elektrycznych chmur, przetykanych smugami ostrego lazuru. Na tym tle wielkie, nowo zbudowane ogrodzenie z potężnych spiczastych pali świeciło rudozłotym światłem, budka drewniana nie oświetlona promieniami słońca miała kolor szafiru, a poza ogrodzeniem z daleka widać było wielkie drzewa o jasnoniebieskich, jaśniejszych niż niebo pniach, okryte, nanizane tysiącami czarnych kawek i wron.


Potem, z tygodnia na tydzień, pomału wracało przeżywanie kształtów i barw. Był to znak powolnego powrotu do życia, nawet do radości życia, wbrew wszystkiemu.

fragment ze "Wspomnień Starobielskich"
Kontynuując przeglądanie tej strony, akceptujesz pliki cookies. Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się w naszej Polityce prywatności
Akceptuję