Obiekt dostępny dla niepełnosprawnych ruchowo Dostępny dla niepełnosprawnych wzrokowo Przewijak Kawiarnia fullscreen-icon fullscreen-close-icon Dostępny dla niepełnosprawnych słuchowo eye facebook facebookflickr flickr googleplus googleplusinstagraminstagram pinterest pinterest searchsearchtwitter twitterwifi Zakaz fotografowania youtube youtube wheelchair Listgridheart kir Alert Alert Alert Calendar Calendar Calendar Obracanie
Ślady

Ślady

Powiększenie tekstu PRINT

Ślady


Przez blisko półtora roku do 19 marca 1944 roku Czapski jako oficer PSZ na Wschodzie, będących częścią armii angielskiej, zwiedził Środkowy i Bliski Wschód, łącznie z Palestyną i Egiptem, Libanem i Syrią, poruszając się po terenach należących do Imperium Brytyjskiego i Francji. W Iraku wracał niejednokrotnie do wcześniejszych kajetów, jak na przykład w zapiskach 30 października 1942 roku:

Wieczorem do bólu czytałem dzienniki moje Griazowieckie. Chcę je dziś częściowo dyktować […]. Już ledwo odczytać można różne strony – dla mnie są one ciekawe i ważne. Ale jak tylko myślę,
że ktoś inny „będzie słyszał” – podczas dyktowania – albo, że potem z intonacją będzie mógł odczytać – tracą one dla mnie cały sens, to wszystko nikomu dziś do przeczytania dać bym nie chciał i nie podyktuję, a tylko wszystko ma sens i to w znaczeniu Maine de Birana. […] Bo duża część dziennika to jest przecie mówienie do siebie o sobie, nie raz na tyle nieprzyjemnie, że żadnej ochoty nie mam siebie tak „nago” pokazywać.

Czapski dbał o wszystkie swoje dzienniki z wielką pieczołowitością. Dzienniki wojenne i powojenne (1942–1949) oprawione były w półpłótno i tekturowe okładki. Oprawy dzienników z lat 1950–1965 zaopatrzył Czapski w czarne, płócienne okładki, natomiast dziennikom z lat 1966–1991 nadał oprawy z szarego, ale bardziej szlachetnego płótna. Format dzienników był dość różnorodny – od zwykłych zeszytów szkolnych (tzw. rosyjskich tietradów), jakie można było kupić w sklepach w Rosji Sowieckiej, poprzez formaty większe, aż po dzienniki z ostatnich 25 lat życia Czapskiego, które mają formę znanych nam dobrze tradycyjnych albumów do fotografii (w formacie A-4).

Dziennik towarzyszył Czapskiemu osobiście niemal w każdych okolicznościach w latach 1942–1991. Pojedyncze egzemplarze bywały niekiedy zagubione na skutek roztargnienia i zapomnienia pod wpływem zbyt emocjonujących rozmów prowadzonych w obozach wojskowych II Korpusu Armii Polskiej (Ruthba, Kilo), w kawiarni „Takliva” w chwili lądowania we Włoszech. Dla tzw. szczęśliwych znalazców okazywały się być jednak ewenementem literacko-artystycznym i zawsze nieoczekiwanie znalezione, były oddawane zrozpaczonemu właścicielowi. W dzienniku 2 czerwca 1976 roku, po wielu przypadkach zagubienia kajetów między Paryżem, Maisons-Laffite czy letnim wypoczynkiem nad Atlantykiem, prześmiewał się z siebie samego z czułą ironią, że łamał dane sobie uprzednio słowo:

Tych kajetów już nigdy nie wożę ze strachu, by ich nie zgubić. Wczoraj wziąłem ze sobą wszystko, zdaje się zgubiłem, bo nie znajduję. Skąd to istne zamiłowanie. Jakbym stracił oddech. Skąd to przywiązanie do tego złoża moich dzienników. Zarzucam Gide`owi, że płakał, [...] kiedy żona spaliła mu wszystkie jego listy.

Wnikliwa lektura dzienników jest świadectwem, że o codziennej pisarskiej potrzebie Czapskiego jako diarysty w latach 1918–1948 wiedziało tylko nieliczne grono członków rodziny, przyjaciół i współpracowników. Bez wątpienia czytelnicy bacznie przeglądający każdy numer pisma „Orzeł Biały” (organu II Korpusu Armii Polskiej na Wschodzie), a od 1947 roku miesięczników „Kultura” z artykułami Józefa Czapskiego, podpisywanymi także pseudonimem „Marek Sienny”, mogli się tylko domyślać o istnieniu jego „musu” pisania codziennych zapisków. Swoje pasje obnażył ostatecznie sam Czapski we wspomnianym już eseju pt. Ja, drukowanym w numerze 1/15/1949 „Kultury”, dotyczącym zapisywania nie tylko refleksji dotyczących własnych odczuć i przeżyć:
W Iraku dałem do przeczytania Adolfowi Bocheńskiemu moje griazowieckie odczyty o Prouście. Wspomniałem w nich, że pisarz, niezrozumiały dla mnie na początku, ujawnił mi się i olśnił dopiero, gdy go czytałem w okresie długiej, bezczynnej rekonwalescencji po ciężkim tyfusie. Bocheński przeczytał mój kajet, obsypał mnie – jak on to umiał – przesadnymi komplementami […].

Fragment ten pokazuje, że Czapski udostępnił Bocheńskiemu dziennik z odtworzonymi z pamięci obozowymi wykładami o Prouście, umieszczonymi między codziennymi zapiskami prowadzonymi w Rosji. Od marca do grudnia 1943 roku pracował w Palestynie i Egipcie nad swoimi wykładami griazowieckimi na temat twórczości Marcela Prousta, które przybrały formę eseju wydanego następnie we francuskim czasopiśmie „Marseillaise” 26 grudnia 1943 roku w Kairze.
Kontynuując przeglądanie tej strony, akceptujesz pliki cookies. Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się w naszej Polityce prywatności
Akceptuję