Obiekt dostępny dla niepełnosprawnych ruchowo Dostępny dla niepełnosprawnych wzrokowo Przewijak Kawiarnia fullscreen-icon fullscreen-close-icon Dostępny dla niepełnosprawnych słuchowo eye facebook facebookflickr flickr googleplus googleplusinstagraminstagram pinterest pinterest searchsearchtwitter twitterwifi Zakaz fotografowania youtube youtube wheelchair Listgridheart kir Alert Alert Alert Calendar Calendar Calendar Obracanie
Ślady

Ślady

Powiększenie tekstu PRINT

Ślady


Identyfikacja z autorami cytatów miała mu pomóc „do tych prawd odwiecznych się przybliżyć, nimi nasiąknąć” (3 V 1980). Sam Czapski uważał, że pisanie zaczynało istnieć, kiedy myśli i cytaty najbardziej nieraz sobie odległe, „zrastają się i stwarzają mój styl i mój głos” (maj 1987), a w innym miejscu pisał: „przeżywam te teksty, jakbym je sam pisał” (1983), by w końcu skonstatować: „moje dzienniki, ich skarb główny to cytaty: Proust, Norwid, Brzozowski – Du Bos” (28 V 1976).

Cytaty służyły mu także jako środek do określenia granic wiary i osobistego stosunku do Boga. Jako imperatyw uznał – „kwadrans rano na modlitwę, nie na pisanie o modlitwie”. Samoświadomość Czapskiego przybiera wymiar krytycyzmu wobec swojej własnej wiary i braku kontaktu z Bogiem, określanego stwierdzeniem: „modlitwę zastąpiłem kolekcjonowaniem cytatów mistyków i poetów. Więc bujanie po niebiosach bez szaty godowej?”. Zapisywanie cytatów uznał za „biedną, urywkową, ale też modlitwę, która daje lufcik, przez który płynie aura letnia”, a bezustanne ich przypominanie uznawał za tęsknotę, za „miarę moich sił, próbę przybliżenia wewnętrznego do tego, co jest wysoko i daleko ponad Tobą”. Dzienniki zaś rozumiał jako szczególny rodzaj przestrzeni, gdzie „jest rozgrywka moja wewnętrzna między wiarą i niewiarą w powiązaniu do budowania, do hierarchii, do przeżycia granic między mistyką, a złudzeniem mistyki przez malarstwo, które jednak jedyne zdaje mi się być drogą do świadomości sensu życia” (Dziennik, 25 VI 1982).

Już w 1948 roku Czapski określił swój dziennik jako wyjątkowy i odmienny od tych, które czytał: „Mój dziennik – INNY. Prawie spleciony dziennik artysty wrażliwca” i ta jego wrażliwość stanowiła dla niego punkt wyjścia w wielkiej wizji pracy artystycznej, obrazu, notatki. Sam uznał się za człowieka religijnego nie zdawkowo „ustami – ale życiem wewnętrznym” (Dziennik, 5 IV 1948).

W dzienniku Czapskiego, tam, gdzie słowo nie spełnia swej roli potrzebnej do opisu świata, ludzi i swego stanu ducha, wkracza obraz, który artysta stawia na przedłużeniu słowa. Czapski jest tu mistrzem posługującym się na równi szkicem, rysunkiem piórkiem, kredką czy ołówkiem, a także akwarelą. Obraz w dziennikach pełni rolę dopełnienia tekstu, dając nam wiedzę o pełnym dniu autora diariusza, o jego stanach psychofizycznych, „świadomości siebie, swoich humorów”, o dniu pracy pisarskiej i malarskiej, o próżnowaniu nazywanym wprost lenistwem albo obłomowszczyzną, o spotkanych ludziach w domu „Kultury”, w metrze, na ulicy, w kawiarni.

Pisał o tym, że dzienniki „są świadectwem mojej drogi malarskiej, bo w miarę lat notowałem coraz ściślej, coraz systematyczniej płótna, które malowałem [...]. Coraz to pisałem moje myśli o malarstwie
w ogóle, [...], jest tu wciąż powracające zastanowienie, na czym polega u mnie i u innych proces twórczy”. W realizowaniu tego procesu przeszkadzał mu tłum i stąd nieustanne szukanie sensu w stwierdzeniu Ralpha W. Emersona, powtarzanym przez Adama Mickiewicza, że „wielki człowiek jest ten, który umie z doskonałą słodyczą zachować wśród ludzi niepodległość samotności”. Przez całe życie uczył się rozumieć sprzeczność między „traceniem” czasu dla ludzi, bez których nie mógł istnieć a ucieczką w samotność, bez której nie istnieje proces twórczy. „Obcowanie z ludźmi [...] częste, jakby zerwało we mnie niepodległość samotności i wiem, że do niej muszę wrócić, żeby znaleźć punkt wyjścia dla pracy!”.

Obrazy w dziennikach (rysunki, akwarele) stanowiły dla Józefa Czapskiego rodzaj studiów i konfrontacji z własnym warsztatem pracy. Oglądane po latach (choć często zapominane) nabywały nowego waloru – nie w sensie poprawności – ale w sensie wypowiedzi malarskiej. Dopełnieniem treści i obrazów w dziennikach z różnych lat była potrzeba (wręcz mus) wklejania wycinków jako „chęci wyskoczenia z wiecznie tej samej tematyki”, aby dziennik się nie stał „dziennikiem przez rysunki”. Stąd są tam umieszczone dziesiątki recenzji wystaw, artykułów o sztuce, o Polsce, polityce francuskiej i światowej, o znaczących dla niego komentarzach wydarzeń (niejako „złotych gwoździ” żurnalistyki). Wycinki są świadectwem jego zainteresowania światem, szczególnym rodzajem dialogu i solidarności z tymi, którzy przeżywali czas wojny, z pokrzywdzonymi, chorymi dziećmi i cierpiącymi głód.
Kontynuując przeglądanie tej strony, akceptujesz pliki cookies. Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się w naszej Polityce prywatności
Akceptuję